Południowa Toskania - 6 cudownych miejsc! Subiektywny przewodnik

12 października

Pewien reżyser powiedział, że jeśli w Toskanii wbijesz kołek w dowolne miejsce i wytyczy się na jego podstawie okrąg o promieniu 50 km, to w tym obszarze znajdzie się wszystko, czego potrzebuje filmowy scenograf. I tak faktycznie jest. Toskania zachwyca różnorodnością, choć trzeba umieć dostrzec pewne detale wśród na pierwszy rzut oka podobnych miasteczek. Ja tu znalazłam lasy, niczym Lothlorien i elfickie Rivendell, Czerwoną Twierdzę z Westeros, ciasne uliczki z filmów akcji i wiele innych. Prawdopodobnie żadna ekipa filmowa z powyższych tu nie dotarła, co nie zmienia faktu, że to naprawdę tak wygląda.

Z informacji praktycznych: jeśli chcecie zwiedzać Toskanię, to bez auta ani rusz. Możliwe, że pomiędzy miasteczkami krąży jakaś komunikacja miejska, ale to na pewno nieopłacalne i na pewno nie zobaczycie wtedy większości rzeczy. Po prostu do niektórych miejsc nie da się dostać inaczej niż własnym autem. Uważajcie również na ceny paliwa - są wyższe niż np. w samej Florencji. Benzyna stała średnio po 1,57 euro za litr.

Jeśli chodzi o parkowanie, to nie odczuliśmy żadnego problemu. Przy wjeździe do każdego miasta znajduje się wiele bezpłatnych miejsc parkingowych na publicznych parkingach i nie są one położone 5 km od samego centrum. Bezpłatne miejsca oznaczone są białymi liniami, płatne żółtymi. Niebieskie linie wyznaczają miejsca zarezerwowane np. dla kierowców z winietą. Dojazd do wszystkich miejsc z listy również nie jest trudny - odbywa się on raczej asfaltowymi drogami. Tylko do Bagno Vignoni jechaliśmy przez pewien czas jakąś wiejską szosą, ale przynajmniej widoki były ładne.

Zapraszam do zapoznania się z listą!


1. Montepulciano
Nasz pierwszy przystanek podczas bardzo deszczowej wycieczki. Miasto jest położone na szczycie wzgórza i jak większość włoskich miasteczek, jego centrum stanowi bardzo duży plac, koncentrujący w sobie miejskie życie. Tam też znajduje się katedra. Do placu można dotrzeć kilkoma ulicami - w zależności, od której strony przyjedziecie i gdzie zostawicie samochód. W trakcie spaceru na pewno natraficie na kilka tarasów widokowych, gdzie popełnicie kilka pocztówkowych zdjęć. Miasto jest pełne zabytkowych, romańskich i gotyckich budowli, więc znawcy tematu będą na pewno zachwyceni. Polecam zajrzeć do mijanych przez was sklepików: winiarni, sklepów z serami oraz skórzanymi wyrobami. Można tam znaleźć ciekawe produkty i przedmioty. Niestety nie mam za dużo zdjęć z tego miasta, bo deszczowa pogoda nie zachęcała do wyjmowania aparatu, ale musicie uwierzyć mi na słowo, że jest pięknie :)




2. Pienza
Pienza jest przepiękna i choć zwiedzaliśmy ją podczas bardzo deszczowej pogody, to jej urok nie malał. Miasteczko jest położone na zboczu góry, co zapewnia przepiękną panoramę na toskański region. Odnajdźcie aleję widokową przystrojoną cyprysami i biegnącą wzdłuż zbocza - stamtąd będziecie mieli najlepszy widok. Z kolei miasteczko zapamiętuje się głównie ze względu na bujną roślinność, którą mieszkańcy z upodobaniem uprawiają w historycznej części miasteczka. Wzdłuż ścian domów i na ulicach ciągną się rzędy donic z roślinami oraz kwiatami, z balkonów spływają girlandy bluszczu i niejednokrotnie wejścia do domów wyglądają niczym kwieciste portale. Przypuszczam, że w okresie, gdy wszystko kwitnie, musi to robić jeszcze większe wrażenie. Ponadto mimo nie za dużej przestrzeni starego miasta, udało się tu "upchać" kilka masywnych budowli w postaci katedry czy pałaców, co odbyło się na życzenie pochodzącego stąd papieża Piusa II. Efekt wcale nie jest klaustrofobiczny - wręcz przeciwnie. Jest całkiem przytulnie, pewnie też dzięki sąsiedztwu kafejek i wylewających się na ulice stolików. Zwróćcie uwagę na witryny sklepowe - obłędne!





3. Bagno Vignoni
Jak już zjedziecie wszystkie włoskie miasteczka i każde wyda wam się odbiciem poprzedniego, warto przełamać to wrażenie odwiedzinami w Bagno Vignoni. Znane jest z położenia przy źródłach wody siarkowej. Prezentują się one nie byle jak - zamiast typowego placu w centrum miasteczka, przestrzeń zajmuje ogromna sadzawka.

Odkrycie wód sięga czasów rzymskich i już wtedy założono tu termy - nadal można obejrzeć pozostałości po tych budowlach oraz kanałach. Obecnie znajduje się tu ośrodek SPA, a sama miejscowość ma raczej charakter sanatoryjny. Wokół sadzawki znajduje się mnóstwo kawiarenek i restauracyjek, więc polecam zostać tu trochę dłużej. W powietrzu unosi się bardzo miły zapach - podobny do tego z basenu, ale nie o tak intensywnym zabarwieniem chlorem - a jeśli będziecie mieli szczęście, czas będą wam umilać panowie grający na przeróżnych instrumentach (naprawdę nie rzępolą!). Po kawie polecam przejść się na zbocze wzgórza, by pooglądać panoramę, skąd widać zamek Vignoni- od niego miejscowość zyskała swoją nazwę. 
A bagno to po włosku łazienka!










4. San Quirico d'Orcia
Jedno z najbardziej urodziwych i spokojnych miejsc, aczkolwiek dopadł je - jak wiele włoskich miasteczek - urbanistyczny koszmar w postaci otoczenia zabytkowego centrum bardzo nowoczesną zabudową. Spacer nie będzie długi, chyba że nabierzecie ochoty na odwiedziny którejś kawiarnii, a tych jest tu w bród. San Quirico d'Orcia to tak naprawdę tylko (dla innych "aż") główna ulica, której krańce wyznaczają granicę starego miasta. Na swojej drodze napotkacie - z bardziej okazałych budowli - romańską kolegiatę oraz pałac Chigi. Miasteczko znajduje się niedaleko Pienzy oraz Bagno Vignoni, więc szkoda byłoby je ominąć, odwiedzając powyższe.











Strasznie nakręciliśmy się na to miejsce, gdy zobaczyliśmy w przewodniku masywną budowlę otoczoną przez leśny, pagórkowaty krajobraz. Wyglądało to prawie, jak średniowieczna forteca. Przypuszczam, że jednak ten widok serwowany jest ludziom podróżującym od północy lub zachodu, bo my, jadąc od południowego wschodu dotarliśmy na miejsce, nie widząc na horyzoncie ani skrawka budowli. Ale nie jest to aż tak istotne. Benedyktyńskie opactwo jest szalenie warte odwiedzenia. Żeby je obejrzeć należy tu przyjechać przed lub po porze obiadowej - inaczej nigdzie nie wejdziecie. Bezpłatny parking znajduje się tuż przy głównej drodze i znaku wjazdu na teren opactwa. Parking tuż obok murów opactwa jest płatny. By dotrzeć do głównej budowli trzeba przejść przez otaczający ją las, co trwa niewiele ponad 10 min. Zwiedzanie jest bezpłatne.

Wśród udostępnionych dla odwiedzających miejsc są np. biblioteka, kaplica, refektarz oraz kilka innych pomieszczeń. Na mnie szczególne wrażenie zrobiła biblioteka, gdzie za kratami znajdowały się naprawdę stare i cenne pozycje. Przypuszczam, że jednak nie były to białe kruki - te pewnie trzymają pod kluczem ;)

Okolica opactwa też zasługuje na ogromną uwagę. Zewsząd rozciągają się przepiękne widoki, które wykorzystaliśmy na zrobienie kilku zdjęć.








Tu poczułam się jak elf spacerujący po Rivendell, choć nie aż tak strojnym. Niesamowita przestrzeń, surowe budynki, cisza, oraz tarasowa zabudowa zboczy doliny bardzo wzmacniają monumentalny, choć nie w budowie, a w wyrazie - charakter tego miejsca. Jest to franciszkański klasztor, w którym przebywał m. in. Franciszek z Asyżu, a jego cele są możliwe do zwiedzenia. Budowla "leży" na zboczu i jest o tarasowym chrakterze i jednocześnie wciśnięta jest w zamknięty koniec doliny. Znajduje się on tuż za Cortoną, przy północnym wyjeździe z miasta. Nie jestem do końca pewna, czy pustelnię można obejrzeć w całości - nie zależało nam na tym, więc zwiedziliśmy tylko dostępne cele i tarasową część oraz pospacerowaliśmy troszkę lasami rozciągającym się pod budynkami. To bardzo piękne i duchowe miejsce, na pewno warte zobaczenia.






I jeszcze może przy innych okolicznościach byłby numer 7...

Tuoro sul TrasimenoJezioro Trasimeno
Jezioro Trasimeno jest największym sztucznym jeziorem we Włoszech, a wymieniona miejscowość znajduje się na jego północnym wybrzeżu. Jeśli chcemy też być bardzo precyzyjni, to administracyjnie jest to już Umbria. Tuoro sul Trasimeno nie jest miejscem reprezentatywnym dla tego obszaru - słyszałam że większe i ładniejsze jest Castiglione del Lago. Tuoro sul Trasimeno nie zachwyciło nas szczególnie, ale wspominam o tym miejscu, bo może o innej porze roku jest tu ciekawiej i ładniej. To miasto znajdowało się bardzo blisko naszego noclegu, więc w sumie czemu by go nie zobaczyć. Nas niestety przywitał zagloniony brzeg i nieciekawy zapach, jak to przy zamkniętych zbiornikach często bywa. Na jeziorze znajdują się trzy wyspy, pomiędzy którymi krąży prom - jeśli lubicie taką rozrywkę, zachęcam do zapoznania się ze stroną internetową przewoźnika.



Więcej zdjęc przepięknej Toskanii w poprzednim poście. Zapraszam!

Osobny post poświęcę dwóm perłom południowej Toskanii: Cortonie oraz Sienie. Stay tuned!








Przypominam o zniżkach na Airbnb i booking.com! Łapcie!


zdjęcia: Michał i ja

  • Share:

You Might Also Like

0 komentarze

Szukaj