Bezglutenowe sprężynki w kokosowym lukrze

20 lutego

Stwierdziłam, że w tym roku wezmę udział w narodowej obsesji wrzucania w siebie ton węgli w tłusty czwartek. Zawsze to lepsze niż wrzucanie węgla do pieca - pierwszej czynności można powiedzieć stanowcze "nie, ja już dziękuję, to byłby ósmy pączek, bądźmy racjonalni" i po prostu wypić napar z szałwii, by ulżyć sobie w cierpieniu. Z drugim tak prosto nie jest, bo do pieca nie wrzucasz węgla dobrowolnie i z (nie)pełną świadomością skutków za pomocą własnego szpadla Ty, a ktoś inny. Nie powiesz do smogu "hej, weź, to już druga godzina, jak Cię wdycham, powiałbyś gdzie indziej", a potem na luzie zrobisz inhalację - smog z płuc powędruje do, ekhm, dupy, by tam go z całą serdecznością mieć. No nie, tak to nie działa. Ale ja nie o ekologii chciałam, a o faworkach.

Byłabym bezczelną kłamczuchą, gdybym powiedziała, że mój wrażliwy na gluten, mleko, cukier oraz parę innych rzeczy organizm nie tęskni za faworkami. Ale czego oczy nie widzą, tego żołądek nie pamięta. Teoretycznie. Praktycznie im bliżej godziny zero, przez prawie każdy kanał przelewa się dzika fala treści około-tłusto-czwartkowych, więc w tym roku postanowiłam jakoś specjalnie nie walczyć i sobie dogodzić. Jednym słowem - zrobić faworki.

Początkowo chciałam posłużyć się tym przepisem i tak też zrobiłam. Musiałam go jednak trochę zmodyfikować pod siebie i bardzo możliwe, że przez to wizja faworków opuściła mnie szalenie szybko. Ciasto rwało się i za nic nie chciało się ładnie przełożyć, jak to się w babcinych dłoniach odbywało. Żal mi było wyrzucać tyle ciasta. Podczas gdy ja bawiłam się wstążką rozwałkowanego ciasta i zastanawiałam się, co z nim zrobić, rozwiązanie przyszło niespodziewanie szybko. Okazało się, że pocięte paski ciasta można skręcić w idealną sprężynkę, która po usmażeniu smakuje, jak najprawdziwszy faworek.



Bezglutenowe sprężynki - przepis
bezglutenowe | bez laktozy | bez cukru
sztuk ok. 30-35

Składniki
100 g mąki ryżowej (sugeruję Incolę - robiłam je kilka razy i wychodziły tylko z tą mąką)
150 g mąki gryczanej
40 g mąki z tapioki
łyżka oleju kokosowego
3 żółtka
200 ml kokosowej śmietany (np. Rheal Thai)
1 łyżeczka octu jabłkowego
szczypta soli

Dodatkowo
olej kokosowy do smażenia (może być rafinowany)

Do udekorowania
ok. 200 g pasty kokosowej z łyżeczką wanilii / cynamon / czekolada / cukier kokosowy

Mąki przesiewamy na stolnicę, dodajemy żółtka, olej kokosowy, śmietanę kokosową, szczyptę soli oraz ocet. Zagniatamy do połączenia się składników, formujemy kulę, zawijamy w folię i wkładamy na godzinę do lodówki. Następnie wyjmujemy i bardzo intensywnie ugniatamy - przez ok. 10 min. Po ugniataniu znów zawijamy w folię i wkładamy na godzinę do lodówki.

Ciasto wyjmujemy i rozwałkowujemy na stolnicy na ok. 1-2 mm. Ciasto nie powinno się kleić do blatu, powinno mieć strukturę plasteliny. Pilnujmy grubości - cieńsze będzie się rwać, a grubsze będzie mączaste w smaku (oraz sprężynka nie usmaży się równomiernie). Następnie wykrawamy prostokąty ok. 3 cm szerokości i maksymalnie 14 cm długości. Dłuższe mogą się rwać przy skręcaniu albo łamać w trakcie smażenia ich na patelni (ileż to zeżarłam takich skrawków, bo przecież "nikt nie zje takich pierdółek, muszę sama przeciwdziałać marnotrawstwu"). 

Jak skręcać? Mnie najwygodniej było je trzymać w powietrzu za jeden koniec i skręcać druga ręką od góry, by potem płynnie kładąc sprężynkę na dłoni, w której ją trzymałam, skręcać dalej. Skręconą wstążkę przekładałam na talerz i po zrobieniu 4-5 zaczynałam smażyć.

Na patelni trzeba rozgrzać sporo oleju, by sprężynki były choć do połowy zanurzone w oleju. Smażymy do zrumienienia z obu stron (sugeruję obracać je tylko raz), pilnując by się nie skleiły ze sobą. W trakcie smażenia dokręcamy kolejne sprężynki z ciasta. Usmażone sprężynki układamy na talerzu, stolnicy, desce itp.

Następnie można je udekorować - czym Ci się żywnie podoba. Ja próbowałam ze zmielonym na cukier puder cukrem kokosowym, rozpuszczoną pastą kokosową z wanilią, cynamonem i planuję jeszcze z czekoladą Cocoa. Sprężynki ze zdjęć są z pastą. Rozpuściłam ją w rondelku z kilkoma łyżkami wrzątku, dodałam wanilię i odstawiłam do przestudzenia. Następnie polałam nią sprężynki.

Wskazówki:
  • nie przejmuj się, jeśli sprężynka na patelni się "składa". Mnie też się parę tak zrobiło, ale spójrz, ile wyszło ładnie :D Nie wiem czemu tak się dzieje, może to ciasto tak po prostu ma. (w sumie to zaczynają wtedy przypominać faworki po przejściach).
  • sprężynki nie są hipersłodkie, tak naprawdę tylko dodatki nadają im bardziej charakterystyczny smak. Ja uważam to za zaletę, ale jeśli pragniesz czegoś słodszego śmiało dodaj jakieś zdrowe słodziwo na etapie wyrabiania ciasta.
  • sprężynki są najlepsze pierwszego dnia po usmażeniu, ale jeśli je zrobisz późnym wieczorem, to na drugi dzień są całkiem w porządku - po prostu stracą trochę na chrupkości.
  • nie wyrzucaj białek! Jeśli nie potrzebujesz ich w tej chwili lub na jutrzejsze śniadanie (np. do omletu), to po prostu je zamroź. Przydadzą się innego dnia.

To już któraś partia smażenia
 

Koślawce
 









  • Share:

You Might Also Like

0 komentarze

Szukaj