orzechowiec pospolity

13 grudnia

Święta tuż, tuż. W każdym wazonie stoi jarzębina zwędzona pod osłoną nocy z przyblokowych krzaków, wszędzie wiszą girlandy weselnych światełek, których zakup był najlepszą ebay'ową inwestycją, głaszczącą czule moje niebezpiecznie rozrośnięte potrzeby estetyczne, a pudło z bombkami i łańcuchami czeka na nową, zieloną lokatorkę. Kwintesencję świąt, czyli pieczenie pierników i makowców, zostawiłam sobie na Wigilię, ale ciężko jest przeżyć grudniowe weekendy bez czegoś słodkiego - szczególnie jeśli przed mną wizja corocznego Noworocznego Detoksu Cukrowego. Przesuwające się w mojej głowie tryby żelaznej logiki przekonują, że po prostu trzeba się nażreć na zapas i za nic mają zdroworozsądkową argumentację, że im więcej pochłonę słodkiego teraz, tym gorzej będzie później, ale... smagać się biczem skręconym z postanowień tuż przed świętami jakoś nie zamierzam. Od tego są pierwsze dni stycznia - do momentu, gdy powiesz "pierdolę, nie idę dziś na siłkę... oh, wait - przecież ani razu nie dotarłam na ulicę, przy której ona się znajduje...". Shame, shame, shame.

Dlatego popełniłam orzechowiec, który jest chyba najbardziej fotogenicznym ciastem, jakie kiedykolwiek zrobiłam. Tak, tak, smacznym też, choć nad poziomem słodkości można dyskutować. Jak się człowiek odzwyczai od białego cukru i ma w alternatywie miód, owoce, daktyle, cukier kokosowy i używa ich rzadziej niż białego poprzednika, siłą rzeczy nie potrzebuje poziomu słodkości rodem ze sklepowej półeczki tuż przy kasie. Dlatego czasem słyszę, że robię ciasta za mało słodkie, ale nic to - zjem sama.



Orzechowiec - przepis
bezglutenowy | bez laktozy | bez cukru | bez jaj | wegański
forma okrągła: 24 cm | porcje: maksymalnie 16
(jak pokroisz wąsko - a nie tak byczo, jak ja do zdjęć :D)

Spód
2/3 kubka mąki kokosowej
1/3 kubka oleju kokosowego (w temperaturze pokojowej)
szczypta soli
3 łyżki miodu (w wersji wegańskiej: syrop klonowy lub z agawy)

Masa kokosowa
400 ml mleka kokosowego
2 łyżeczki agar-agar
1/2 łyżeczki wanilii

Masa orzechowa
ok. 400 g nerkowców (namoczonych przez noc w lodówce)
2 łyżeczki przyprawy do piernika (bezglutenowej, czytaj skład!)
kilka łyżek miodu (w wersji wegańskiej: syrop klonowy lub z agawy)

Do posypania
karob/kakao

Piekarnik rozgrzewamy do 175 stopni.

W misce mieszamy mąkę i sól, następnie dodajemy miód/syrop klonowy i mieszamy dalej, by składniki względnie się połączyły. Następnie wrzucamy olej i wyrabiamy ciasto. Do pewnego momentu wystarcza drewniana łyżka, ale potem warto przerzucić się na ugniatanie ręczne. Ciasto powinno być, jak plastelina, ale nie powinno kleić się do rąk.




Przygotowujemy formę. Tu mały tip, który odkryłam na jakimś blogu - niestety nazwy nie pamiętam, ale przekazuję tę wiedzę dalej. By idealnie wyłożyć formę papierem do pieczenia, dobrze jest odwrócić ją do góry dnem i obtoczyć papierem z tej strony. Następnie uformowany papier wkładamy do odwróconej formy - wtedy idealnie przylega on do łączenia między dnem a obręczą.

Papier smarujemy olejem i posypujemy mąką kokosową. Rozprowadzamy ciasto po dnie. Wkładamy formę do rozgrzanego piekarnika i pieczemy ok. 9-11 minut lub do momentu zrumienienia ciasta. Zalecam kontrolowanie ciasta im bliżej 9 minuty, bo chwila nieuwagi i spód zaczyna się podnosić i łamać. 




W trakcie pieczenia spodu, można zająć się masą kokosową.

Przelewamy do garnuszka zimne mleko kokosowe, dodajemy agar i energicznie mieszamy by zagęszczacz się rozpuścił. Podgrzewamy na małym ogniu, ale nie doprowadzamy do wrzenia. Dodajemy wanilię. Następnie ściągamy garnuszek z ognia.

Spód powinien się już upiec i ostygnąć, więc wylewamy na niego masę kokosową i czekamy aż zgęstnieje (nie trzeba wstawiać do lodówki). Jeśli synchronizacja nie wyszła, kontrolujemy konsystencję masy - nie może zgęstnieć, zanim rozlejemy ją na spód. Zaglądamy do niej co chwila i mieszamy.

Do masy orzechowej najlepiej użyć blendera. Część wody z orzechów można wykorzystać do masy, jeśli blender nie będzie dawał rady z samymi orzechami. Można trochę "podlewać" masę podczas miksowania, ale nie przesadźmy i nie zróbmy z tego zupy - ma być zbity krem. Resztę wody wylewamy.

Nerkowce wrzucamy do naczynia lub kielicha (w zależności od tego, czy macie blender ręczny czy kielichowy), dodajemy przyprawę do piernika oraz miód/syrop klonowy. Miksujemy na gładką masę i nakładamy na już zgęstniałą partię masy kokosowej. Wstawiamy do lodówki na kilka godzin (noc byłaby najlepsza, ale po ok. 3 godzinach można podawać. Ciasto z czasem nabiera co raz lepszego smaku. Tuż przed podaniem posypujemy wierzch karobem lub kakao. 

Zalecam powolne delektowanie się. Zarówno ciastem, jak i zdjęciami poniżej. Smacznego!















  






  • Share:

You Might Also Like

0 komentarze

Szukaj